Od inwestowania w mieszkania do projektowania wnętrz inwestycyjnych. Dlaczego postanowiłam zmienić kierunek?
Na nieruchomościach można dobrze zarobić. Na flipach, wynajmie czy innych formach inwestowania. Ale czy to oznacza, że warto zajmować się czymś, czego tak naprawdę nie lubimy, tylko dlatego, że przynosi dobre pieniądze?
Przez długi czas na to, co robię zawodowo, patrzyłam głównie przez pryzmat zysku. Zakładałam, że z czasem zarobię wystarczająco dużo, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo finansowe. Nawet jeśli nie lubiłam określonego zajęcia, kontynuowałam je, ponieważ było dochodowe.
Oczywiście praca na własny rachunek daje zupełnie inne możliwości niż praca dla kogoś. Z czasem zauważyłam jednak, że prowadząc własny biznes, również można zmuszać się do wykonywania obowiązków, których się nie lubi.
Być może wiele osób czuje się jak ryba w wodzie, robiąc flipy, prowadząc kolejne remonty i rozwijając biznes nieruchomościowy. W moim przypadku z czasem okazało się, że interesuje mnie przede wszystkim określona część tej działalności.
Zaczęłam dostosowywać pracę do siebie, a nie siebie do pracy
Po 20 latach pracy zawodowej zaczęłam inaczej podchodzić do wyboru tego, czym chcę zajmować się na co dzień. Coraz większe znaczenie miało dla mnie nie tylko to, ile mogę zarobić, ale również charakter samej pracy.
Przez ostatnie 9 lat działałam na rynku najmu. Inwestowałam własne pieniądze w przygotowywanie mieszkań pod wynajem. Zmieniałam układy pomieszczeń, wydzielałam dodatkowe pokoje i przenosiłam kuchnie. Zajmowałam się też remontami, wyposażeniem i późniejszym wynajmowaniem mieszkań.
To doświadczenie pozwoliło mi poznać cały proces przygotowania nieruchomości inwestycyjnej. Od pierwszej analizy możliwości mieszkania, przez remont, aż po jego późniejsze wynajmowanie.
Z czasem dostrzegłam jednak, że największą satysfakcję daje mi tylko część tej pracy.
Lubię analizować układy mieszkań, szukać sposobów na lepsze wykorzystanie przestrzeni i planować rozmieszczenie mebli. Lubię też tworzyć wnętrza, które podobają się ludziom, a jednocześnie są niedrogie i szybkie w wykonaniu.
Znacznie mniej odpowiadała mi organizacyjna część prowadzenia działalności. Ciągłe załatwianie spraw, nadzorowanie ekip remontowych, spotkania, telefony czy rozbudowywanie zespołu.
Zaczęłam więc zastanawiać się, w jaki sposób mogę wykorzystać swoje doświadczenie, koncentrując się na tej części pracy, którą rzeczywiście lubię wykonywać.
Od inwestorskiego podejścia do projektowania wnętrz
Przez lata przygotowywałam mieszkania przede wszystkim z perspektywy inwestorki. Najważniejsze było dla mnie jak najlepsze wykorzystanie powierzchni, wydzielenie odpowiedniej liczby pokoi i ograniczenie kosztów remontu.
Estetyka schodziła wtedy na dalszy plan. Wybierałam przede wszystkim rozwiązania niedrogie, nie zawsze przywiązując wystarczającą uwagę do wyglądu i funkcjonalności całego wnętrza.
Z czasem zaczęłam jednak dostrzegać ograniczenia takiego podejścia.
Mieszkanie może mieć odpowiednią liczbę pokoi i być niedrogie w przygotowaniu, a jednocześnie pozostawiać wiele do życzenia. Zarówno pod względem wygody, jak i pierwszego wrażenia, jakie robi na potencjalnych najemcach czy kupujących.
Coraz większe znaczenie zaczęła mieć dla mnie umiejętność połączenia tych wszystkich elementów. Chciałam tworzyć mieszkania, które są nie tylko opłacalne, ale również funkcjonalne i estetyczne.
Dlatego poszerzyłam swoje kompetencje o projektowanie wnętrz. Ukończyłam intensywny kurs projektowania z mentoringiem i przygotowywałam projekty dla klientów indywidualnych.
W ten sposób mogłam połączyć doświadczenie inwestorskie z wiedzą projektową. To połączenie stało się podstawą mojej obecnej działalności – projektowania wnętrz inwestycyjnych.
Jak podchodzę do projektowania wnętrz inwestycyjnych?
Projektując mieszkanie inwestycyjne, patrzę na nie z dwóch perspektyw: projektantki wnętrz i inwestorki, która przez lata sama ponosiła koszty remontów i wyposażenia.
Wiem z własnego doświadczenia, jak duże znaczenie mają decyzje podejmowane jeszcze przed rozpoczęciem prac. Układ pomieszczeń, rozmieszczenie mebli, wybór materiałów czy zakres remontu wpływają zarówno na koszt inwestycji, jak i jej późniejszą atrakcyjność.
Dlatego w projektowaniu wnętrz inwestycyjnych nie skupiam się wyłącznie na estetyce.
Analizuję możliwości nieruchomości, jej układ i sposób wykorzystania powierzchni. Uwzględniam budżet, grupę docelową oraz cel, w jakim mieszkanie jest przygotowywane.
Istotne są dla mnie również czas przygotowania projektu i łatwość jego późniejszej realizacji. W mieszkaniu przeznaczonym na wynajem czy sprzedaż nie każde drogie lub skomplikowane rozwiązanie ma uzasadnienie.
Czasem warto ponieść większy wydatek na zmianę układu lub lepsze wyposażenie. Szczególnie jeśli może to zwiększyć atrakcyjność nieruchomości i umożliwić uzyskanie wyższej ceny.
W innych przypadkach dodatkowy koszt nie przyniesie proporcjonalnych korzyści.
Przez lata podejmowałam takie decyzje, inwestując własne pieniądze. Dlatego przy projektowaniu zwracam uwagę nie tylko na efekt wizualny, ale również na ekonomiczne uzasadnienie proponowanych rozwiązań.
Dobry projekt mieszkania inwestycyjnego powinien być estetyczny, funkcjonalny i dopasowany do budżetu. Przede wszystkim jednak powinien mieć sens z punktu widzenia celu całej inwestycji.
Czym zajmuję się dzisiaj?
Obecnie zajmuję się projektowaniem mieszkań na wynajem i sprzedaż, w tym pod flipa.
Przygotowuję projekty obejmujące układ funkcjonalny, rozmieszczenie mebli, wizualizacje, rysunki dla ekipy remontowej oraz listę zakupów.
Wykorzystuję przy tym doświadczenie zdobyte przez 9 lat działalności na rynku najmu. Znam nie tylko proces przygotowywania mieszkań, ale również ich późniejsze wynajmowanie i problemy, które mogą pojawić się w praktyce.
Jednocześnie wiedza projektowa pozwala mi spojrzeć na wnętrze szerzej niż wyłącznie przez pryzmat liczby pokoi i kosztów remontu.
Zmiana kierunku zawodowego nie oznacza więc odejścia od doświadczenia, które zdobywałam przez lata. Przeciwnie – pozwala mi wykorzystać je w pracy, która najbardziej odpowiada moim zainteresowaniom i preferowanemu sposobowi działania.
Nie oznacza to również, że kwestie finansowe przestały mieć dla mnie znaczenie. Nadal są istotnym elementem prowadzenia biznesu. Nie chcę jednak, żeby wysokość potencjalnego zysku była jedynym kryterium wyboru tego, czym zajmuję się zawodowo.
Ostatecznie przecież pieniądze mają umożliwiać nam życie na własnych zasadach, a nie sprawiać, że przez większość czasu wykonujemy pracę, której nie lubimy.
Jeśli planujesz remont mieszkania pod wynajem lub sprzedaż i potrzebujesz pomocy w zaprojektowaniu wnętrza, zapraszam do zapoznania się z moją ofertą.
